aktualizowane 21:38, 15 Oct 2017

Wiesz o czymś ciekawym? Napisz do nas e-mail: info@superfakty.pl

Portal YouTube szykanuje Bastiego, jednego z najbardziej znanych patriotycznych raperów w Polsce? Zablokował jego utworom możliwość zarabiania na reklamach. W rewanżu fani chcą rozsyłać linki do piosenek artysty znajomym i apelować, aby słuchali codziennie jednej z nich. W ten sposób mają zamiar podbić oglądalność i zapytać, czy nadal są one nieodpowiednie do umieszczania reklam? 

- „Wyłączyliśmy możliwość generowania przychodów przez Twój film, ponieważ zawiera on treści, które mogą być nieodpowiednie do celów reklamowych” – napisał YouTube w krótkim uzasadnieniu. 

Sęk w tym, że nieodpowiednia stała się nawet zwykła rozmowa w samochodzie, albo utwory, które przez kilka lat nie wzbudzały najmniejszych kontrowersji. Co zatem nagle zaczęło w nich przeszkadzać? Czy zaprezentowane działanie ma być formą nacisku na wolność artystyczną wypowiedzi? Próbą kneblowania ust? O to zapytamy przedstawicieli serwisu.

- Jestem teraz trochę zły – tymi słowami raper skomentował całe zdarzenie. - To niby drobnostka, ale tego typu praktyki spowodują, że artyści niezależni, którzy przekazują niewygodne treści przestaną nagrywać swoje utwory. Koncerty dla Polaków w Wielkiej Brytanii miewam też utrudniane. Zdarzyło się, że na skutek nacisków środowisk lewicowych i brytyjskiej policji nie zagrałem nawet w zaplanowanym miejscu imprezy charytatywnej dla mężczyzny chorego na raka. YouTube blokuje zarabianie. Facebook banuje. Faktem na tych portalach staje się cenzura? Tak chcą prowadzić nacisk, aby nie nagrywać czegoś, co nie zgadza się z ich ideologią? A to podobno w Polsce nie ma wolności słowa? Chcę wierzyć, że tak nie jest! Nie obrażam nikogo. Nie namawiam do przemocy.  Dbam o poziom artystyczny. Moje utwory to swego rodzaju wypowiedź obywatelska.

Sprawdziliśmy, jakie treści są tak nieodpowiednie zdaniem administratorów. Basti rapuje o zagrożeniach płynących z islamizacji, o tym, że obozy koncentracyjne w Polsce stworzyli Niemcy, o Żołnierzach Wyklętych, komentuje sytuację w kraju i tę związaną z tragedią smoleńską.

Oto niektóre z "niepoprawnych" wg. YouTube rozmów i utworów Bastiego:

Co w powyższym dialogu bulwersuje? Chęć przedstawienia prawdy? Reklamodawcy wolą fałsz? A kolejne przesłanie też jest takie niewskazane? YouTube boi się, że w Polsce będzie za spokojnie, że ludzie pozostaną w domach?

Dalej jest ostrzej, ale czy przekaz wykracza poza normy artystycznej i ludzkiej złości? Jeśli tak to śpiewający całkiem słusznie obawia się, że jako osobnik "hetero" będzie niebawem kimś dziwnym. Zapewniamy, że wyraża opinię ogromnej części społeczeństwa.

Stygmatyzowania poniższych utworów nie rozumiemy. Żołnierze Wyklęci nadal są "wyklęci"? A może boli prawda o niemieckich obozach lub to, że Polacy nie chcą tłumów agresywnych imigrantów na ulicach i szariackich enklaw w naszych miastach? Społeczeństwa na zachodzie, w tych oazach wolności słowa i demokracji nie wyrażają tego głośno, że ta treść bulwersuje? Jesteście nią zdziwieni?

Murem za artystą stanęli fani. 

- „Wolność słowa pffff” – żachnął się na jednym z portali społecznościowym Marcin.

- „Nie lubią Polskości i naszych bohaterów” – napisał Mariusz.

- „Już całkiem im się w d… poprzewracało! A gdzie wolność słowa ja się pytam?? Artystyczna wolność słowa??!!!” – zapytała Magdalena.

- „Normalnie przypomina mi się główny bohater z filmu Wyklęty” – wtórował jej Sebastian.

Komentujący nie przebierali w słowach. 

 

Polacy posłuchają Bastiego?

- W geście solidarności powinniśmy przeprowadzić akcję "Polacy słuchają Bastiego" - zaproponował w rozmowie z Super Faktami jeden z fanów. - Zbyszek wspiera Polskę, teraz my powinniśmy wesprzeć jego. Niech każdy prześle link do piosenek Bastiego znajomym z prośbą o odsłuchanie. Codziennie innej. Jeśli ci znajomi zechcą niech też zrobią to samo. Może większa oglądalność będzie już odpowiednia dla reklamodawców?

Również Superfakty.pl poproszą przedstawiciela YouTube o komentarz do całego zdarzenia. Zainteresujemy się, czy to nie wstyd, że demokratyczna platforma, która miała być swoistą tubą wolności dla twórców rzuca kłody pod nogi jednemu z najlepszych raperów w Polsce? Basti, co prawda nie ucieka przed trudnymi tematami. Przedstawia je realistycznie, ale nigdy nazbyt brutalnie. Nie emanuje wulgaryzmami, chociaż czasami bywa dosadny. Jego rymy to subiektywna publicystyka na temat otaczającego go świata. Za dużo, aby cieszył się pełnymi możliwościami YouTube? Dostępne są one od tej chwili tylko dla wybranych, którzy nie podejmują niewygodnych dla tzw. poprawności politycznej zagadnień? Lukrowanych, słodkich panienek? Basti ma założyć kaganiec? Czy blokowanie reklam nie jest swego rodzaju wywieraniem presji i cenzurą? Pamiętamy dobrze przykład drukarza z Łodzi, który został skazany za to, że odmówił wykonania materiałów promujących działalność LGBT. Czy w tym przypadku twórczo dyskryminowany nie może czuć się prawicowy raper? Co w zaprezentowanych wyżej utworach jest niewłaściwego i nieodpowiedniego dla reklamodawców? Czy to w ogóle reklamodawcy wypowiedzieli się na ten temat? A może, gdybyście spytali okazałoby się, że reklamodawcy z Polski myślą podobnie, jak muzyk? Blokadą o sobie wystawiacie opinię, jemu robicie reklamę?

Zbigniew Heliński, Fot. Facebook